niedziela, 14 kwietnia 2013

Co do ręki Jodłowca w polu karnym...

...to nie zgadzam się ze stwierdzeniem jakie dziś napisał na swoim profilu na facebooku Krzysztof Stanowski, tutaj cytat:

"Jeśli sobie normalnie stoisz i ktoś nagle - jeb, prosto w ciebie, w twoją rękę, to nie możesz za to cierpieć. Pamiętam mistrzostwa świata i bodajże mecz Chile - Włochy, kiedy w samej końcówce Baggio przeprowadzał akcję z boku pola karnego. Nie miał co zrobić, więc… nagle kopnął prosto w rękę stojącego metr przed nim zawodnika. Przygłupi sędzia odgwizdał jedenastkę… Cóż, to było oszustwo.

 Wisła została orżnięta raz - gdy Jędrzejczyk dośrodkował spoza pola gry. Ale z tym rzutem karnym to naprawdę - dajmy spokój! Piłka nie może polegać na trafianie w ręce przeciwników, wolę jednak trafianie w bramkę."

Panie Krzysiu, w meczu Wisły nikt z wiślaków nie nabił Jodłowca, bo piłka trafiła w jego rękę po tym jak jeden z legionistów ją wybijał. A to, że został on trafiony, ułatwiło mu opanowanie futbolówki i oddalenie zagrożenia od własnej bramki. Gdyby piłka nie została zatrzymana przez rękę Jodłowca mogła trafić pod nogi wiślaka który wbiegał z prawej strony pola karnego Legii i ta akcja mogła zupełnie inaczej się potoczyć.

Także to co Pan napisał nie za bardzo pasuje do wczorajszej sytuacji w Krakowie.

m.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz